Geoblog.pl    dagar    Podróże    FILIPINY 2026    DZIEŃ 24 (38) (SIQUIJOR + BOHOL) – CZERWONY JAK CEGŁA – ROZGRZANY JAK PIEC ...
Zwiń mapę
2026
04
mar

DZIEŃ 24 (38) (SIQUIJOR + BOHOL) – CZERWONY JAK CEGŁA – ROZGRZANY JAK PIEC ...

 
Filipiny
Filipiny, Tagbilaran
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2819 km
 
Po przyzwoitej pobudce o 9.00 leniwie pakuję podręczny majątek. O dziwo tenże nadal nie został jakoś drastycznie uszczuplony. Jak dotąd zgubiłem jeno kończący się antyperspirant. Nawet wiem gdzie! Prawdopodobnie w zewnętrznej łazience w El Nido.

Ok. 11.00 zwalniam pokój i dzielnie maszeruję w najgorszym, południowym skwarze do pobliskiego portu. Z lenistwa/zaniedbania/diabliwiedządlaczego nie kupiłem wczoraj biletu na poranne rejsy i został już tylko jeden: o 14.30 za 800 PHP – rzecz jasna linią Ocean Jet. Nie ma wyjścia – nabywam bilet i "zyskuję" 3,5 godz. wolnego czasu. Zaczynam od powtórki wieprzowego dania w knajpie obok. Przepyszny lunch za ok. 100 PHP (z napojem!). Z molo portowego rozglądam się po okolicy. Okazuje się, iż plaża, przy której mieszkałem, jako jedyna nadaje się na ok. dwugodzinny relaks. Przemierzam całą jej długość i urządzam biwak przy skałach na końcu. Jest tu cień, białe łachy piasku, mini laguna bez fal – ideał wprost! Podbarwić ciałko w końcu w tym raju trza!

Płycizna przy brzegu skutkuje odkryciem fenomenalnej formy opalania. Wystarczy położyć się na dnie tak, by woda cyklicznie (+ zmysłowo) obmywała całe ciało. Bez potliwej spiekoty, w przyjaznym chłodzie morza, można spokojnie wytrzymać znacznie dłużej niż na rozłożonym na suchym lądzie/brzegu ręczniku! Kilka naturalnych seansów solarnych przerywam (równie naturalnym, heh) jaraniem w cieniu. Że niby dla zdrowia skóry to robię. Po dwóch godzinach kąpieli wodno-słonecznej wracam do portu co by "ostygnąć" w klimie tutejszego terminala. Oczywiście trza uiścić opłatę turystyczno-klimatyczną (50 PHP), opłatę terminalową (14 PHP) i ponowną opłatę za nadanie plecaka (70 PHP). Jako zachodni przybysz zawsze będziesz traktowany jako chodzący bankomat. Na szczęście uiszczane kwoty są raczej groszowe.

Kolejną godzinę czekam na rejs, a tenże opóźnia się o kolejne 15 min. Tym razem prom jest szczelnie wypełniony podróżnymi. Szczęście, że udało mi się kupić bilet wcześniej, choć zdecydowanie bezpieczniej byłoby nabyć go już poprzedniego dnia. Zimno tu trochę, ciasno, niewygodnie, brak miejsca dla jaraczy – do luftu z taką podróżą. Ostatnie pół godziny spędzam na górnym pokładzie dla VIP-ów.

W porcie Tagbilaran rzecz jasna tłok. Czekać na redzie trza. Tracimy czas nadrobiony podczas podroży i ostatecznie cumujemy po 2 godzinach od startu, czyli z 15 minutowym opóźnieniem.

Odebrawszy plecak i oparłszy się pierwszej szarży portowych taksiarzy jaram lubieżnie na najbliższym krawężniku. Online kończę rezerwację wyjątkowo taniego pokoju (78,00 zł za 2 noce!) i dopiero teraz podejmuję walkę o kwotę transportu do wybranego celu. Brutalnie odrzucam pierwszą propozycję: 150 peso za 13 min jazdy – nie do pomyślenia (heh)! Moja maksymalna stawka to stówka i ani peso więcej! Zgadza się na takową najmłodszy z pretendujących do kursu driverów. Oczywiście oferuje dodatkowo (jak wszyscy) jutrzejszą przejażdżkę po atrakcjach wyspy. Sugeruje nawet odwiedzenie kilku popularnych wśród turystów miejsc. Mam jednak swoje typy (na własnej mapie Google) i raczej będę się ich trzymał.

Po drodze nawet nieźle się z małolatem gada. Z 2 tys. za jutrzejszy kurs jest gotów zejść do 1500 peso. To już bliżej zakładanych wydatków na tą wyspę. Chłopaki w porcie trzymali kartki z „oficjalnymi” stawkami za takowe wycieczki zaczynające się od 4 tys.!

Zagadawszy się z driverem nie spostrzegam jak, kiedy i przede wszystkim gdzie docieramy. Jestem na totalnym wygwizdowie. Przedmieście, bez żadnej infrastruktury. Ledwo odnajdujemy JMC Residence położony w ustronnej uliczce. Na szczęście wychodzi właściciel obiektu i dokonujemy szybkiego meldunku. Przydziela mi skrajny/narożny pokój na parterze … i ponownie mogę dalej negocjować z riksiarzem. Ostatecznie dogadujemy się na 1500 PHP za przejażdżkę po wybranych przeze mnie miejscach na Bohol. O potencjalnych atrakcjach Panglao pogadamy jutro. Kolo ma odebrać mnie jutro przed hotelem o 9.00.

Pokoik z dwoma łóżkami – bardzo przyzwoity rozmiarowo i przede wszystkim wyjątkowo zadbany + czysty. Łazienka (niestety bez ciepłej wody) cool! Na pięterku jest dostępny aneks kuchenny, ale póki co nawet go nie sprawdzam. Grunt, że jestem tu jedynym rezydentem! Palę na zacisznym wewnętrznym patio jak panisko. Ogólnie warunki idealne, … gdyby nie ta lokalizacja.

Przeglądam się w obu dostępnych w pokoju lustrach. Nie jestem pewien, czy aby na pewno jest dobrze. Podczas oczekiwania na prom sprawnie wykorzystałem czas na jaranie; tym razem nie tylko fajek, ale i mego ciała … przez ostre słońce. Niefrasobliwie nie użyłem olejku i są efekty. Straciłem barwy narodowe; teraz jestem czerwony w całości!

Póki co trza coś treściwego na kolację znaleźć. Przerażony perspektywą potężnej wyprawy, tudzież najmu kolejnego taxi ruszam w stronę głównej ulicy. Eureka! Tuż obok jest stoisko z grillowanymi przekąskami, po drugiej stronie kolejne … a kilkadziesiąt metrów dalej sklep ogólnospożywczy i piekarnia obok (!) Z głodu raczej nie umrę!

Po króciutkim spacerze jestem ponownie w pokoju. W międzyczasie zmienił się status zamieszkania obiektu – już nie jestem jedynym rezydentem – drugi ktoś tu zamieszkał … :(. Czar prysł …
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dagar
Darek Grabowski
zwiedził 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 443 wpisy443 19 komentarzy19 5875 zdjęć5875 3 pliki multimedialne3
 
Moje podróżewięcej
22.03.2026 - 24.03.2026
 
 
15.03.2026 - 21.03.2026
 
 
09.02.2026 - 14.03.2026