Geoblog.pl    dagar    Podróże    FILIPINY 2026    DZIEŃ 12 (26) (LUZON) – UNESCO HERITAGE
Zwiń mapę
2026
20
lut

DZIEŃ 12 (26) (LUZON) – UNESCO HERITAGE

 
Filipiny
Filipiny, Vigan
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 407 km
 
Po standardowo wczesnej pobudce – już o 9.30 jestem na mieście. No dziś się tu jednak dzieje. Nawet w mojej okolicy są otwarte knajpy, a ruch uliczny znacznie wzmożony. Trochę zorientowałem się wczoraj w terenie, a że większość zaznaczonych na „mojej mapie celów” obiektów jest o rzut beretem od siebie wyjątkowo sprawnie to zwiedzanie idzie. Po dotarciu do centralnych placów m. in. urokliwą uliczką Calle Crisologo latam nad miastem dronkiem. Coraz pewniej się z nim czuję. Obym nie zapeszył.

Właściwie o 11.30 przeszedłem całe, zabytkowe (wpisane na listę UNESCO) centrum Vigan. Jako konsekwentnie zabudowane miasto robi wrażenie pod kątem architektury budynków jak i założenia urbanistycznego. Jest najbardziej nienaruszonym przykładem w Azji zaplanowanego hiszpańskiego miasta kolonialnego, założonego w XVI wieku. Jego architektura odzwierciedla połączenie elementów kulturowych z innych części Filipin i Chin z tymi z Europy i Meksyku, tworząc unikalną kulturę i krajobraz miejski, nieporównywalny nigdzie indziej w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej.
Plan urbanistyczny miasta jest ściśle zgodny z renesansowym planem siatki określonym w Ley de la Indias dla wszystkich nowych miast w Imperium Hiszpańskim. Obszar ten zawiera historyczny zarys całego miasta i składa się z łącznie 233 zabytkowych budynków, ściśle połączonych siatką 25 ulic.
Nie wymądrzam się dłużej: tu jest po prostu pięknie! ;)

Kolejny dzisiejszy cel minąłem wczoraj jadąc tu długą trasą z Baguio. Muszę cofnąć się do Santa Maria. Do przelotowej przez Vigan obwodnicy dochodzę 20-minutowym spacerkiem. Niestety wszędzie jest problem z tanimi fajkami. Tam, gdzie o nie zapytam machają z pogardą ręką, lub nawet wyśmiewają wybór. Co z nimi nie tak ..? Tu rządzi Marlboro za ponad dwukrotnie wyższą cenę. Pojęcia nie mam po co przepłacać, skoro nie czuć żadnej różnicy w jakości, a i wdychanego syfu jest tyle samo …?

W okolicy wczorajszej wysiadki stoi przyzwoity autokar. Rzecz jasna jedzie przez Santa Maria, bo innej trasy w stronę Manili nie ma. 70 PHP bez drukowanego biletu mnie to kosztuje + prawie godzinę jazdy. Warunki są komfortowe i nie spieszy mi się wcale, ale jakoś kiepsko reaguję na ospałą jazdę drivera. Wczoraj ten odcinek pokonaliśmy (w odwrotnym kierunku w 45 min! czyt.: 25% szybciej!!).

W południowym skwarze wysiadam ostatecznie na rozwidleniu dróg w Santa Maria. Do zabytku mam raptem 11 min. drogi pieszo. Zresztą nawet nikt się z lokalnym transportem nie naprasza. Tu też nie ma tanich fajek … wracać po kolejne 2 kartony do Bacolor, czy jak …?

Docieram do Minor Basilica and Archdiocesan Shrine of Our Lady of the Assumption. Wspinam po kilkudziesięciu stopniach i melduję przed jednym z 4-ech filipińskich kościołów barokowych wpisanych na listę UNESCO. Budowla może i ma znaczenie dla ludzkości, ale ani bryłą (choć potężną), ani wnętrzem (pustawym i skromnym) raczej nie powala. Przed wejściem gromadzą się uczestnicy kolejnego ślubu na jaki trafiłem. Tym razem w strojach obowiązuje kolor pistacjowy.

Okrążywszy świątynię wokół wracam na trasę do Vigan. Wśród kilku ustronnych straganów gastronomicznych jeden przykuwa moją uwagę daniami z ryżem, wybranym mięsem i smażonym jajkiem. Za tym ostatnim szczególnie tęskniłem. Trochę muszę poczekać na posiłek, wszak wokół spora małoletnia gawiedzi też urządziła sobie lunch. Konsumpcję zaczynam na stojaka przy półce barowej, jednak po chwili małolaty zapraszają do stolika. Na deser czeka tu też darmowy arbuz. Cała wyborna uczta (wraz z czymś niedookreślonym, acz chłodnym do picia) kosztowała 96 PHP (5,81 zł!).

Uczciwie i smacznie posilony wsiadam do czekającego już przy drodze mini busa. Tym razem pokonujemy trasę w ok. 50 min. … a tym razem wysiadam w okolicy mego hotelu! Jest dopiero 15.30. Nabywam najtańsze markowe Chesterfield’y za 125 PHP w pobliskim supermarkecie. Od trzech godzin wszak nie jarałem! Mam jeszcze jakiś nieoczywisty przybytek na mapie zaznaczony. Kilkanaście minut później, leniwym spacerkiem osiągam Vigan Conservation Complex. Chyba szczytne założenie lekko przerosło pomysłodawców miejsca przeznaczonego na kreatywną promocję kultury …

Wracam do hotelu, by poukładać w jakąś rozsądną całość plany na kolejne dni. Jutro rano jadę do Laoag – tam zostaję jedną (nie jak wcześniej planowałem 2 noce), koniecznie muszę odwiedzić też Paoay, a następnego dnia wyruszyć w drogę powrotną do Manili. Zatrzymam się gdzieś w trasie na nocleg. Gdzie ..? Pojęcia jeszcze nie mam – zależy dokąd bus złapię i jaka będzie pora. Generalnie muszę w dwa dni dotrzeć na nocny prom (o 18.00 z Manili) do Coron. W jeden raczej nie ma szans, ani opcji. Raczej też nie dotrę nawet do stolicy w jeden dzień :(
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dagar
Darek Grabowski
zwiedził 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 443 wpisy443 19 komentarzy19 5875 zdjęć5875 3 pliki multimedialne3
 
Moje podróżewięcej
22.03.2026 - 24.03.2026
 
 
15.03.2026 - 21.03.2026
 
 
09.02.2026 - 14.03.2026