Dziś udało się szczęśliwie przespać aż do 9.00. Prognoza jest jednak nienajlepsza – w południe ma się zachmurzyć. To idealny moment na zakup drona. Salon DJI zlokalizowany jest raptem ok. 6 min. pieszej drogi od hotelu. Transakcja zakupu przebiega wyjątkowo sprawnie: niezawodną kartą Revolut płacę 3569,05 zł (w tym 35,34 zł opłaty za przewalutowanie w weekend - pal go licho!). Pojęcia nie mam ile faktycznie zaoszczędziłem na zakupie. Ok. 1/4 polskiej ceny na pewno. Na ceneo stawki zaczynają się od 4489,00 zł.
Średnio dowierzam małolatowi z obsługi salonu upierającemu się, iż zakupione tu DJI CARE obowiązuje wyłącznie na terenie Hong Kongu. Twierdzenie wydaje się absurdalne z założenia! Sprawdzę później, tymczasem podjarany z wypiekami na twarzy spieszę ze świeżutkim miniakiem pod pachą do pokoju, co by nacieszyć się nową zabawką.
O tak! Po rozpakowaniu zawartości pudełka + na pierwszy rzut oka + po analizie kilku recenzji raczej nie straciłem na tym interesie. Na sucho (czyt. bez pierwszego startu) wszystko wydaje się działać prawidłowo. Skoro pierwszy emocjonalny pył opadł, a sprzęt został dokładnie wymacany – czas powtórzyć niewydarzoną wczorajszą wycieczkę ku Yuen Yuen Institute. Muszę dzielnie znieść 13 stacji w chłodzie klimy metra + przesiąść się na lokalny mini-bus, by po trzech przystankach wysiąść w okolicy świątyni. Rzecz jasna Google Maps prowadzi w niewłaściwym kierunku. Niepotrzebnie wspinam się na zaplecze zespołu, gdzie brak wejścia.
Wracam z górki i wchodzę oficjalnym entrance-em na teren świątynny. Raptem kilka osób się tu kręci. Jest miłutko, ale brak mi pewności, czy aby czas poświęcony na dojazd wart był tej atrakcji.
Odpuszczam sobie nieodległe osiedle słynące z graffiti i kolejnym busem + metrem docieram do serca Kowloon z kilkoma spektakularnymi targami: Flower Market Road, Bird Market, Goldfish Market, Ladie's Market i Mong Kok Traditional Market. Po drodze zajrzałem też do takiego sobie Saint Teresa's Church.
Późnym wieczorem ruszam pieszo w drogę powrotną przez spory kawał dzielnicy. Utwierdzam się w przekonaniu, iż zdecydowanie wolę klimat wyspy Hong Kong.
Na parterze Chungking Manssions nabywam kolejną kolację. Tym razem kosztuje mnie to tylko 50 HKD!
Każdego dnia 25% off ... heh.