Geoblog.pl    dagar    Podróże    MACAU + HONGKONG    DZIEŃ 2 – „TERMINAL”
Zwiń mapę
2026
27
sty

DZIEŃ 2 – „TERMINAL”

 
Niemcy
Niemcy, Frankfurt am Main
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 889 km
 
Po obfitym śniadaniu w hotelowej restauracji wracam taxi na lotnisko. Otrzymuję SMS, iż lot jest jednak przełożony na 15.20 – pal go licho, choć ciśnienie rośnie. Kolejka do odprawy bagażu zwala z nóg. Ledwo w niej staję – dzwoni telefon. Mam się zgłosić do specjalnego stanowiska. Sympatyczna stewardesa proponuje mi kolejne opcje zamienne: Lot do Hong Kongu przez Amsterdam lub Frankfurt. Oba z krótszymi przesiadkami. Najkorzystniejszy wydaje się Frankfurt – tu jeszcze nie byłem – no i leciutko bliżej celu jest.
Lot Lot-em mam dopiero o 17.00 więc kolejny raz zabijam czas na lotnisku na snuciu się bez celu, posiłku i wizytach w palarni.

We Frankfurcie lądujemy planowo. Jest ok. 19.00, mam zatem sporo czasu do wylotu (ok. 22.00). Z wydrukowaną w automacie kartą pokładową docieram do gate’u na terminalu Z. Pustawo tu trochę, ale lot się wyświetla jako aktualny, uff … Po drodze wyczaiłem przyzwoitą palarnię – kolejny kamień z serca. Po kolejnej już inhalacji wracam na boarding i … słupieję z niedowierzania. Lot został odwołany!!! Wydaje się to niemożliwe! To już nie pech, to istne fatum! Oczywiście przychodzi seria SMS-ów (po niemiecku!) od Lufthansy z nowym lotem (jutro rano o 7.05) i to nie jednym, a dwoma samolotami – to już skandal! Mam kolejną, tym razem 5-godzinną przesiadkę w Istambule, a w Hong Kongu ląduję dopiero pojutrze rano. Farsa!

Oczywiście otrzymuję voucher na hotel i przejazd metrem tyle, że bagaż rejestrowany zostaje na lotnisku i będzie przebukowany na nowy lot. Przypomina mi się film z Tom’em Hanks’em „Terminal”. Ruszam do hotelu. Nie mam nawet kurtki! Temperatura na szczęście na plusie i w polarku docieram dzielnie do lotniskowej stacji metra. Trza przejechać raptem jeden przystanek i przejść jakieś 10 min do Park Inn Radisson. Nie mam rzecz jasna netu, ale jakimś cudem udaje mi się w siąpiącej mżawce odnaleźć noclegownię. Jest 22.30. W recepcji czeka koperta z moim nazwiskiem, karta do pokoju i reklamówka powitalna z kanapką, mini soczkiem i mini batonikiem na kolację. Szarpnęli się, heh. W pokoju kolejne przykre niespodzianki: brak balkonu, nieotwieralne okna, a czujniki dymu są nawet w łazience. Nie działa też TV! W hotelu tej klasy wydaje się to nie do pomyślenia. Na kilka sztachów muszę wychodzić na zewnątrz bo w lobby też nie ma żadnej palarni.

Początkowo nie zwracam uwagi na chłodną atmosferę w pokoju, ale próbując zasnąć choć na kilka godzin odczuwam zimno. Okazuje się, że należy samodzielnie włączyć klimę! Oszczędni ci Niemcy, heh.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dagar
Darek Grabowski
zwiedził 9% świata (18 państw)
Zasoby: 389 wpisów389 19 komentarzy19 5875 zdjęć5875 3 pliki multimedialne3
 
Moje podróżewięcej
26.01.2026 - 29.01.2026
 
 
04.12.2024 - 22.01.2025
 
 
26.03.2023 - 06.04.2023