Geoblog.pl    dagar    Podróże    SINGAPUR 2026    DZIEŃ 3 (58) – POWRÓT KRÓLA :)
Zwiń mapę
2026
24
mar

DZIEŃ 3 (58) – POWRÓT KRÓLA :)

 
Singapur
Singapur, Singapore
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 0 km
 
… niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Wyjątkowo cieszy mnie decyzja o ponownym odwiedzeniu Singapuru po 20 latach. Teraz czeka mnie końcowa misja: bezpieczne dotarcie do domu.

Ostatnie chwile na lotnisku spędzam przed bramką wylotu (tudzież w pobliskiej palarni) rozpamiętując chwile i wrażenia jakich przysporzyła ta dwudniowa raptem wizyta w mieście. Nie opuszczam go jednak z żalem, z niedosytem. Opuszczam z zamiarem odwiedzenia go kiedyś ponownie, nie dla zabytków, czy licznych atrakcji, ale dla samego specyficznego klimatu: nie nadętego, wielkomiejskiego molocha, giganta biznesowego, a raczej swojskiego, przyjaznego, urokliwego i mimo wszystko egzotycznego, spokojnego, bezpiecznego, otoczonego i wypełnionego bujną roślinnością miasta. Tak! Chętnie tu wrócę …

Startujemy z prawie godzinnym opóźnieniem. Po kolejnej godzinie budzi się obsługa lotu i leniwie zaczyna dokarmiać pasażerów. No dziwnie to trochę (delikatnie mówiąc). Najwyraźniej uroda + urok osobisty stewardes nie jest w liniach Emirates priorytetem, heh. Takie sobie posiłki też nie wpływają na zbyt wysoką ocenę przewoźnika. Właściwie niczym się nie wyróżniają. Jest wręcz banalnie.

Grunt jednak, że lecimy. W Dubaju mam 3 godziny na przesiadkę. Co by przypadkiem nie zasnąć krążę między sklepami strefy wolnocłowej. Wkraczam do stoisk z papierosami i co znajduję ..? Karton fajek za 55,35 zł! Kilka razy sprawdzam kursy dirhama i USD – no powaga tak wychodzi (!). Narażając się na przemyt dodatkowego kartonu (jeden mam jeszcze z Kuala Lumpur) nabywam 10 paczek.

Kolejny lot jest decydujący. Ponoć Iran atakował już jakieś cele w Dubaju. Na szczęście szczęśliwie opuszczamy przestrzeń powietrzną Emiratów Arabskich kierując się na południe. Lecimy okrężną trasą nad Arabią Saudyjską, omijamy Izrael, nad Morzem Śródziemnym skręcamy w kierunku Istambułu, a stąd po prostej do Warszawy. Przesiadam się tak by mieć wolne miejsce obok i jest przewygodnie, przyjemnie, sielsko wręcz. Po ok 7-miu godzinach lotu lądujemy w Warszawie.

Odbieram bagaż (jednak przyleciał), szybko i stanowczo przekraczam stanowisko celników wyjściem „nic do oclenia” i zyskuję oficjalne miano przemytnika nadprogramowego kartonu fajek. Trza to uczcić w palarni, heh.

Z zamiarem wytoczenia karczemnej awantury Qatar Airways wracam do strefy wylotów. W informacji twierdzą jednak, że linie nadal mają zawieszone loty, a przedstawicielstwa na lotnisku brak. Trudno – chwilowo tylko uniknęli jatki :)

Stolica wita przemiłą, słoneczną pogodą. Po kolejnej fajce wsiadam do busa i po ponad godzinie jestem w mojej dzielni. Grochów już się dawno z przepicia obudził. Życie toczy się tu normalnym, praskim rytmem. Miło po dwóch miesiącach tułaczki bezpiecznie i bez zbytnich strat wrócić do domu. Pojęcia nie miałem, że zakupy w pobliskim Lidlu mogą stanowić aż tak ekscytującą atrakcję! :)

Tak czy inaczej zapewne po ostudzeniu emocji tego – udanego bądź co bądź – wyjazdu, zmontowaniu dokumentacji filmowej i ostatecznym rozliczeniu z powalonymi przewoźnikami zapewne niedługo ponownie zatęsknię za Azją – moją najszczerszą miłością …
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dagar
Darek Grabowski
zwiedził 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 443 wpisy443 19 komentarzy19 5875 zdjęć5875 3 pliki multimedialne3
 
Moje podróżewięcej
22.03.2026 - 24.03.2026
 
 
15.03.2026 - 21.03.2026
 
 
09.02.2026 - 14.03.2026