Od 9.00 – po spożyciu resztek wczorajszej kolacji – próbuję jakoś zorganizować jutrzejszy nocleg w Singapurze. Drogo tam niemiłosiernie. Po dłuższym czasie trafiam na samodzielny apartament za 238 zł. Nawet kapsuły w hostelach mają tu w podobnych cenach, a że lokalizacja jest rewelacyjna szarpię się nań. Niestety (albo na szczęście) lokal nie ma na miejscu obsługi i wszystko trza załatwić zdalnie i to poprzez specjalnie dedykowaną aplikację. Niestety w wiadomości potwierdzającej rezerwację błędnie dodano linki i nie ma szans jej zainstalować. Piszę reklamację via booking.com i czekam na jakąkolwiek reakcję. Takowej brak. Nie bardzo wiem co robić, nawet dodatkowy mail wysłałem. Nadal nic. Podk…rwiony wykorzystuję okazję obecnego zakwaterowania i pytam właściciela o możliwość dokonania prania. Wskazuje mi pralkę na tarasie tuż pod moim oknem. Ustawia nawet odpowiedni program. Do bębna trafiają koszulki, bielizna, bluza polarowa, długie portki i przede wszystkim śmierdzące sandały + na wszelki wypadek aż 2 saszetki antybakteryjnego płynu piorącego kupione jeszcze w Cebu.
Trza poczekać na zakończenie cyklu, a czas wykorzystuję na stworzenie indywidualnej mapy atrakcji Singapuru. Ograniczam się wyłącznie do centrum i wygląda, że nocleg mam dokładnie w samym ich środku. Pięknie będzie jeśli się potwierdzi. Wykupuję też 3 dniowy dostęp do netu na SGP w Airalo. Kolejne 15 zł.
Przed moim oknem wywieszam pachnące pranie, buty ustawiam w słońcu i kończę tworzenie własnej mapy atrakcji w Singapurze. Czas JB za dnia obejrzeć. Po drodze na przystanek chciałem poddać się kolejnym postrzyżynom, ale w soboty barberzy nie pracują :(.
Google kiepsko wskazuje miejsce zatrzymania autobusu i nie dziwię, się, że się nie zatrzymał. Zaczepiony dziadek każe podążać za nim. Rzeczywiście kawałek dalej jest normalny przystanek. Po dłuższej chwili jadę do centrum. Właściwie kilka godnych odwiedzenia miejsc znajduje się w okolicy JB Sentral w dzielnicy Little India. Raptem kilka barwnych uliczek, dwie hinduskie świątynie i Jalan Wong Ah Fook odwiedziłem.
W międzyczasie przychodzą trzy kolejne wiadomości z Heritage Collection on Boat Quay. Dwie z nich ponownie z błędami, ale w ostatniej jest poprawny link do pobrania dedykowanej aplikacji z GooglePlay. Z JB Sentral Bus Terminal wracam do homestay’u, a cała wyprawa zajęła raptem 2 godziny. Po drodze już zaczynam instalację, ale trza przesłać fotę paszportu, więc operację kończę dopiero w pokoju. Po uiszczeniu dodatkowej kaucji w wysokości aż 584,30 zł (!!!) chyba się w końcu udało. Via Messenger otrzymuję potwierdzenie, iż raczej jest ok. Muszę tylko poprosić o kod do aplikacji, która otworzy moje studio. Pytam gdzie zostawić bagaż przed check-in-em o 15.00. Twierdzą, że pomogą jak dotrę do obiektu. Póki co nie jest tak źle. Mam tylko nadzieję, że nic przypadkiem nie uszkodzę i odzyskam depozyt, heh.
Wieczorkiem zgłodniałem i ruszam na poszukiwanie kolacji. Dziś będzie to „double hamburger” za 7 MYR. Okazuje się pikantnie pyszny! Co ciekawe tętniący wczorajszego wieczoru pensjonat dziś wydaje się opuszczony. Zapewne wszyscy odsypiają wczorajsze święto, choć wokół nadal rozlegają się wystrzały fajerwerków a dzieciarnia sąsiadów rubasznie baraszkuje w basenie.
Przeglądam jeszcze filmiki z Singapuru. Jeśli wszystko się powiedzie - to może być ekscytujące zakończenie wyjazdu …