Geoblog.pl    dagar    Podróże    MALEZJA 2026    DZIEŃ 2 (50) – CHINATOWN
Zwiń mapę
2026
16
mar

DZIEŃ 2 (50) – CHINATOWN

 
Malezja
Malezja, Kuala Lumpur
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2574 km
 
Wyjątkowo mi się dziś nie spieszy, a że tuż obok mego hotelu funkcjonuje mój ulubiony/rubaszny targ: Jalan Petaling (stanowiący serce Chinatown) – tamże pierwsze kroki kieruję. Właściwie to chętnie bym tu kolejny (3-ci już z rzędu) raz zamieszkał. Spontanicznie odwiedzam pierwszy lepszy: Petaling Street Hotel, a na jego pięterku mozolnie, acz wytrwale negocjuję z recepcyjnym chińskim dziadkiem ostateczną wartość transakcji. Wbrew pozorom twardziel z niego (!) – za nic nie chce spuścić obowiązującej stawki: 70 MYR za noc. Ostatecznie płacę 170 ringgit-ów za dwa kolejne noclegi, wszak tu też trza uiścić zwrotną kaucję (30 MYR).
Niestety dziadek zrozumiał, iż potrzebuję noclegu od dziś. Trochę czasu zajmuje wyjaśnienie mu, iż jednak od jutra (+ na dwa kolejne dni!). Leciutko irytująca ta konwersacja się robi. W końcu kolo załapuje o co biega z tymi (skomplikowanymi, heh) terminami i zapisuje wszystko poprawnie na rachunku, który na wszelki wypadek fotografuję.

No to najbliższy wikt (niestety bez opierunku) zapewniony. Można śmiało ruszać w miasto. Zaczynam z przytupem od pobliskiego centrum kultury kryjącego spektakularną, wielopoziomową księgarnię na piętrze. To prawie małe miasteczko … z mnóstwem przejść, schodków, tajemniczych zakamarków. Malezyjska wersja Hogwart-u ...? Generalnie klimatyczna bombeczka!
W okolicy jest kilka hinduskich i chińskich świątyń, bazar Central Market (Pasar Seni) i zamknięty dziś dla innowierców Masjid Jamek. Jeszcze jeden bordowy meczet (dla odmiany hinduski) z zewnątrz tylko oglądam i docieram do Merdeka Square.
W nieprzyzwoitym 35-stopniowym skwarze latam nad okolicą dronkiem. Pierwszy raz zdarza mu się zgubić zasięg z kontrolerem, ale ostatecznie obaj lądujemy bezpiecznie. Uff … Przez chwilę jeszcze goręcej było.

Odwiedzam jeszcze kilka mniej lub bardziej ciekawych miejsc w okolicy hotelu i szukam bankomatu, wszak gotówką za obecny pokój zapłaciłem i kasa jest na wykończeniu. Na szczęście o 6 min drogi stąd odnajduję pokaźną placówkę Mybank. Ponownie bez prowizji wyciągam 300 stówki + zaopatrzony po drodze w sowite udo kurczaka i solidną porcję ryżu wracam do pokoju.

Pora jest w miarę wczesna, więc może by tak jeszcze - słusznie posilony - nocne ujęcia Petronas Towers poczynić …? Realizuję pomysł ... z lekkim, zakamuflowanym w buteleczce po Coli drinkiem w kieszeni krótkich portek. Wyjątkowo sprawnie docieram metrem do KLCC i mierzę się – oko w oko – z moją ulubioną budowlą. No zwykle sikam na widok tych dwóch wież – choć ciężko byłoby w mokrych portkach do hotelu wrócić, heh. Robię rundkę wokół budynku i w pełni usatysfakcjonowany (na lekkim rauszu) wracam do hotelu.

Pięknie leniwy, choć bogaty programowo, prawdziwie turystyczny dzień to był.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dagar
Darek Grabowski
zwiedził 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 443 wpisy443 19 komentarzy19 5875 zdjęć5875 3 pliki multimedialne3
 
Moje podróżewięcej
22.03.2026 - 24.03.2026
 
 
15.03.2026 - 21.03.2026
 
 
09.02.2026 - 14.03.2026