Nie było żadnych sprecyzowanych planów na dzisiejszy dzień. A z braku takowych do głowy przychodzą różne dziwne pomysły … ;)))))
Znudziło mnie to bezsilne oczekiwanie w niepewności na decyzję Qatar Airways o otwarciu przestrzeni powietrznej i wszczęciu lotów. Zagłębiam się w poszukiwania alternatywnej drogi do domu. Przeglądam różne wyszukiwarki, a nawet strony przewoźników. Tam jest niestety najdrożej. Pech chciał, że Emiraty już wznawiają loty, a Doha planuje to dopiero pod koniec miesiąca. Biorę też pod uwagę loty ze wszystkich stolic w okolicy. Do Bangkoku póki co mnie po ubiegłorocznym pobycie specjalnie nie ciągnie i wybór pada na Kuala Lumpur. Nie bukuję jeszcze lotu powrotnego do Polski, za to kupuję tani bilet do KL (niecałe 350 zł z bagażem rejestrowanym) jakimiś niskobudżetowymi malezyjskimi liniami: Firefly.
No to kolejną przygodę czas zacząć! ;) Póki co nie robię dalszych planów, ale od dawna tęsknię za Singapurem (z jego nową zabudową wokół zatoki) i właśnie stąd wstępnie szukam lotów do Warszawy. Niestety wszystkie są z przesiadką na bliskim wschodzie. Niektóre mają nawet 3 przesiadki na ryzyko pasażera. Spoko. Pożyjemy, zobaczymy co dalej, heh. Póki co nakręcam się na Malezję, choć nie zamierzam nic nowego zwiedzać. Odwiedzę na luzaka znajome już miejsca i po prostu trochę tam pobędę …
Tak mnie ten spontan podkręcił, że z pokoju wychodzę raptem 2 razy po żarcie po drugiej stronie ulicy. Ależ ja uwielbiam takie akcje. Nowa energia we mnie wstępuje. Jutro będę mógł się nawet spokojnie wyspać, wszak lot jest o idealnej godzinie: 14.30. W KL ma planowo lądować o 18.10. Też przyzwoicie.
Na wszelki wypadek sprawdzam, czy nie został przypadkiem odwołany, ale to okaże się ostatecznie dopiero jutro. Znalazłem nawet rozsądny cenowo i lokalizacyjnie hotel przy dworcu głównym, ale nie ryzykuję z rezerwacją. Zrobię to na lotnisku, jak już potwierdzą lot.
Polacy nie potrzebują wizy do Malezji, niestety trza wypełnić online deklarację wjazdową, która kosztuje 50 USD.
Ahoj przygodo! :))))))