Geoblog.pl    dagar    Podróże    FILIPINY 2026    DZIEŃ 17 (31) (PALAWAN) – POKÓJ Z WIDOKIEM
Zwiń mapę
2026
25
lut

DZIEŃ 17 (31) (PALAWAN) – POKÓJ Z WIDOKIEM

 
Filipiny
Filipiny, El Nido
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1311 km
 
Budzik drastycznie wyrywa mnie z krótkiego snu o 5.00 nad ranem. Na szczęście jest prąd i można się jakoś umyć + spakować. Na ulicy zaczepia mnie pierwszy driver. Na zadeklarowaną kwotę podwózki 300 PHP bez słowa odwracam się na pięcie. Koleś momentalnie zmienia stawkę o 1/3. Jedziemy!

Aby wejść na teren portu trza mieć wykupiony bilet. Ja nie mam. Ochroniarz prowadzi mnie do pobliskiego biura i nabywam żółto-biały kwit o wartości 2500 peso. Dodatkowe 20 trza uiścić jako opłatę terminalową. Wchodząc do poczekalni okazuje się, że mam bilet na godz. 7.00, nie 6.00! (jak chciałem), … w zamieszaniu nawet nie zapytałem kasjera o szczegóły. Jest za 15 min szósta. Fajnie byłoby już startować, szczególnie, kiedy godzinę snu se urwałem. Nic to. Czekać trza. Niespecjalnie długo, bo już o 6.30 zaczyna się boarding na kolejny rejs. Tym razem to typowo pasażerski prom. Nie ma nawet ładowni na auta. Phi ... O dziwo cały jest wypełniony pasażerami. Co z tego, że na tylnym, górnym pokładzie można jarać? Do klimatów z wczorajszego rejsu bardzo mu daleko.

Wypływamy z półgodzinnym opóźnieniem. Gdyby nie otwarty pokład dla jaraczy podróż dłużyłaby się strasznie. Tu przynajmniej są fajne widoki na mijane po drodze wyspy i … chłodzący emocje wiatr. Niestety sytuacja w porcie z wczoraj się powtarza – brak miejsca na cumowanie i trza czekać. Ostatecznie wysiadam w El Nido dopiero po 12.30, czyli 5-ciu godzinach podróży.

Taksiarze zawzięcie atakują, ale nie mam jeszcze wybranego noclegu. Na promie net się rwał, więc postanowiłem (jak wczoraj) spróbować szczęścia na miejscu. Niestety jeden z tanich pokoi upatrzony poprzedniego dnia nie jest już dostępny. Szarpię się zatem na Forest Camp za 135,66 zł (przeceniony na booking.com z 200-stu zł). Może będzie wart swej ceny.

Tak długo szukałem noclegu, że przed bramą portu zrobiło się pusto. Wszyscy turyści już gdzieś pojechali. Daje mi to przewagę w negocjacjach z riksiarzami. Pierwszy, który się zgłasza chce 250 PHP. Klepię go po ramieniu, pokazuję brak wokół innych klientów i zarzucam własną maksymalną stawkę: 200 peso. Niepocieszony koleś nie bardzo ma wyjście: lepszy rydz niż nic.

W recepcji Forest Camp melduję się o 13.00. O dziwo na wstępie ustalam warunki wyjazdu z El Nido. Pani proponuje mini bus do Puerto Princesa za 700 PHP o 7.30 rano + transport rikszą do punktu odjazdu sprzed hotelu za 150 peso o 7.15 wszak od 7.00 podają tu wliczone w cenę śniadanie. Muszę zadeklarować co chcę spożyć: wybieram omlet. Niestety właścicielka nie może pomóc w rezerwacji lotu z Puerto Princesa do Iloilo kolejnego dnia. Sugeruje wizytę w jakimś lokalnym biurze podróży.

Mój domek będzie dostępny dopiero od 14.00, więc mam 45 min na zasłużony pierwszy posiłek tego dnia. W okolicy trafiam na przyjemną stolikową, przydrożną knajpkę. Ceny 2 razy wyższe niż dotąd! Zamawiam zupę krewetkową z ryżem i małe piwo San Miguel (całość 300 PHP). Od teraz będzie raczej jeszcze drożej :(

Po wyśmienitym posiłku wracam do hotelu. Domek gotowy, ale najpierw trza się do niego wspiąć! Kilkadziesiąt stromych, betonowych schodów dzieli mnie od upragnionego celu. Z dwoma plecakami na grzbiecie muszę robić krótkie przerwy w trekkingu.

Jednak warto było! Pleciona z trzciny i bambusa chatka na palach oferuje nieziemski widok na miasto i zatokę. Potwierdzam to po chwili dodatkowo startując stąd dronem. Miejsce do polatania idealne! Wyżej wszak już wejść się nie da. Dopiero dziś zrozumiałem dlaczego ludziom zależy na widoku z okna. Dotąd nie był to dla mnie priorytet, ale czasem rzeczywiście warto w takowy zainwestować.

Domek jest wyjątkowo skromny; materac z moskitierą na drewnianej podłodze, biurko z dwoma plecionymi krzesłami, regalik z półkami, a do pawilonu łazienkowo-toaletowego trzeba wspiąć się kolejne kilkanaście stopni. Za to widok za oknem najlepszy jaki dotąd, kiedykolwiek miałem!

Niespecjalnie chce mi się tą miejscówkę opuszczać, jednak pilne sprawy pozałatwiać trza: wymienić kolejne dolce, poszukać biura z rezerwacjami lotniczymi, zrobić niezbędne zakupy (szczególnie fajki!). Po krótkim locie dronem korzystam zatem z ciepłego (w końcu!) natrysku i ruszam na miasto.

Zaczynam od Caalan Beach, na którą ciężkawo dotrzeć przez prywatne posiadłości ją okalające, ale to urocze, spokojne, bezludne miejsce. Poza mną w okolicy w klimatycznej zatoczce pływa tylko jedna para miejscowych turystów. Gdybym zatrzymał się w El Nido na dłużej – na pewno bym z niej często korzystał. Po drodze do centrum mija się tutejszy cmentarz – idylliczne nadmorskie miejsce na ostatni spoczynek.

W centrum dzieje się znacznie więcej – rządzą „zachodniacy” i usługi im dedykowane. Prawie wszystko jest dostępne (w tym szczególnie charakterystyczna dla Filipin pizza! :-D), choć trudno tu znaleźć money-changer-a. Miejscowi dramatycznie mieszają się w zeznaniach co do lokalizacji takowego. Ostatecznie udaje mi się jednak wymienić kolejne 200 baksów i to bez paszportu!

Teraz szukam biura pośredniczącego w sprzedaży biletów lotniczych. Kiedy w końcu takowe odnajduję porada brzmi: poszukaj se w necie. Grunt to profesjonalna obsługa, heh. Co ciekawe przynosi wymierny efekt; jarając na El Nido Beach wynajduję poprzez portal 12go bezpośredni lot z Puerto Princesa do Iloilo, choć wszyscy zarzekali się, iż takowych nie ma! Nie ma też na stronie Cebu Pacific Air, ale po powrocie do hotelu ryzykuję z rezerwacją lotu płacąc ok. 388 zł (z bagażem rejestrowanym).

Po drodze do hotelu wyjątkowo udały mi się zakupy: grillowane przekąski na kolację, ulubione tanie ciastka podobne do OREO i karton fajek NEW BERLIN po 50 PHP/szt.! Ten ostatni nabytek to perełka podczas też podróży! Sam w to nie wierzę, ale zakupu dokonałem u profesjonalisty, który podczas pogawędki dwóch palaczy jarał nawet za ladą swego sklepiku. To się nazywa porozumienie nałogowców! Polecał co prawda mentole w tej samej cenie, ale nie przepadam za perfumami, heh.

W domku czas na podsumowanie dnia. Generalnie do bardzo udanych go zaliczam. Co przyniesie jutro …? Czas pokaże. Uwielbiam tą niepewność kolejnych doznań …
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dagar
Darek Grabowski
zwiedził 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 443 wpisy443 19 komentarzy19 5875 zdjęć5875 3 pliki multimedialne3
 
Moje podróżewięcej
22.03.2026 - 24.03.2026
 
 
15.03.2026 - 21.03.2026
 
 
09.02.2026 - 14.03.2026