Mimo totalnego zmęczenia + psychicznego wyczerpania stresem ostatnich dni z trudem udaje mi się kilka razy zdrzemnąć. W sumie to tylko kolejne 3 godziny snu. Że też jeszcze jakoś funkcjonuję … heh.
Po 8.00 rano lądujemy w Hong Kongu. Ludzi wokół dziki tłum. Zapowiada się długa (jak w Polsce) odprawa paszportowa, jednak po kilku minutach przybywają z odsieczą ukryte posiłki legionu graniczników i natychmiast, bezlitośnie uruchamiają kolejne okienka. Od teraz cały proces przebiega wyjątkowo zgrabnie + w prawie mgnieniu oka. Jednak się da (!), o ile zarządca odprawy choćby przez chwilę pomyśli. U nas – na zapyziałej wsi świata – zdecydowanie brak podobnych managerów … a już na pewno tych myślących strategicznie (o ile w ogóle wyposażonych w mózg