Geoblog.pl    dagar    Podróże    FILIPINY 2026    DZIEŃ 2 (16) (LUZON) - MAKATI TOUR
Zwiń mapę
2026
10
lut

DZIEŃ 2 (16) (LUZON) - MAKATI TOUR

 
Filipiny
Filipiny, Manila
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 0 km
 
Pianie kogutów budzi mnie o 8.00. Ze też tak późno jeszcze pieją … pewnie korzystają z życia przed kolejną walką na śmierć i życie, heh.

Nadrabiam ostatnie zaległości w relacji i na geoblogu.
Ale w końcu jestem na bieżąco.

Jakoś nie wychodzą mi leniwe, bezczynne dni. Mimo zamiaru zafundowania se odpoczynku od spacerów poszwendał bym się gdzieś jednak. Może by tak moją dzielnię spenetrować ...? Tak zrobię! Pogoda idealna: ok. 25 stopni + od czasu do czasu chmury przeganiane orzeźwiającym wiatrem. Wskakuję w krótkie portki i przed 13.00 kieruję się ku centrum handlowemu Greenbelt. Mam co prawda dość takich przybytków, ale na jego terenie znajduje się ekspresyjna w wyrazie świątynia. Poza tym czas walutę wymienić. Kantoru co prawda tam nie znajduję natomiast świątynia ciekawa, a i owszem.

Nieopodal jest przyjemny, trójkątny, rozległy, okraszony egzotyczną roślinnością plac: Ayala Triangle Gardens graniczący ze spektakularnymi wieżowcami biurowymi. O dziwo, tu na parterach drapaczy chmur nie ma centrów handlowych jak w Hong Kongu.

Spory kawałek dalej odwiedzam słynną ulicę uciech nocnych: P Burgos St ... z licznymi dyskotekami i klubami go-go. O tej porze toczy się tu zwykłe życie mieszkańców. Właściwa impreza zaczyna się dopiero po 21.00 + ponoć wówczas jest mniej bezpiecznie. Raczej nie zamierzam tego sprawdzać, heh. Trafiam natomiast w końcu na normalny (czyt.: bez zbędnej papierologii) kantor wymiany walut. 300 USD x 57,25 PHP = 17.175,00 PHP. Z wypchaną plikiem peso kieszenią ruszam dalej.

Odwiedzam jeszcze w okolicy urokliwy zabytkowy kościółek Sts. Peter and Paul Parish Church i wybieram się w 45-minutową pieszą eskapadę do Burgos Circle Park.

Wokół spokojnego/sielankowego ronda z umieszczoną centralnie rzeźbą kilku splecionych drzew symbolizujących jedność "chyba wszystkiego na świecie" zlokalizowanych jest kilka imponujących wysokością kondominiów i kolejnych biurowców.

Wyjątkowo postanawiam odwiedzić nieodległe The Mind Museum. Wstęp 625 PHP – sporo jak na ten kraj (wszak trochę już obeznałem się w cenach). W trochę przyciemnych wnętrzach zawarto kilka tematycznych działów ekspozycyjnych. Można podziwiać dinozaury (w tym rekonstrukcję szkieletu tyranozaura), pobyć trochę w kosmosie, pobawić się przeróżnymi technicznymi ustrojstwami. Dla dzieci może i to atrakcja. Obiekt trochę przypomina warszawskie Centrum Kopernik.

Po dotarciu do De Jesus Oval nie mam już nic do odhaczenia w okolicy. Obieram kolejny – tym razem jeszcze bardziej odległy cel: Venice Grand Canal Mall. Ambitnie jak na piesze wycieczki! Kolejna, choć znacznie skromniejsza niż ta w Macau, Wenecja zaliczona! Za 120 PHP posilam się kurczakiem z ryżem nad Grand Canal.

Czas wracać do hotelu. Szukam w Googlach rozsądnych opcji. Praktycznie zawsze transport publiczny zajmuje tyle samo czasu co piesza wędrówka, albo nawet dłużej!

Pogoda do spaceru idealna, więc póki co nie odpalam rezerwowej opcji Graba, choć jadąc taxi też niewiele szybciej, zaś drożej bym trasę pokonał. Niestety wiedzie ona nieciekawym traktem. Po prawej mam ulicę z gigantycznym korkiem, po lewej otoczone murami chyba rezydencje prywatne. I co mi tam by było, gdyby nie nagła potrzeba skorzystania z WC ...? W akcie desperacji skręcam do jedynego otwartego w okolicy punktu: fajnie podświetlonego kościoła. Na jego zapleczu mieści się jakieś centrum obsługi wiernych … z dostępną publiczną toaletą! Chrzanię ostrzeżenie „OUT OF ORDER” i korzystam z pierwszej dostępnej kabiny. Co za ulga! Nie muszę wracać w zapaskudzonych portkach do hotelu, heh. Teraz to se mogę spacerować po mieście choćby do rana. Okazało się, iż to Santuario de San Antonio Parish – główna manilska archidiecezja! Przypadkowo kolejny zabytek zaliczony (za potrzebą …).

Jakieś 20 min. później jestem u celu. W piekarni po sąsiedzku kupuję za grosze niesłodzone pieczywo – z tym w ogólnych sklepach spożywczych jest spory problem.

W „recepcji” Budget Studio Unit in Makati pytam małolata z obsługi o szanse na przedłużenie o dwie noce mego pobytu. Nie bardzo może sam taką decyzję podjąć, a z „sekretariatem” jak to nazwał połączyć się akurat nie może. Sprawdzam na trip.com opcję „przedłuż pobyt” i jest takowa dostępna, choć w winnym (acz prawie identycznym do aktualnego) pokoju. Zapewne piętro wyżej lub niżej. Nie chcąc zbytnio ryzykować – rezerwuję noclegi online. Do tego znów mam ostro zniżkową cenę, a całość za dwie kolejne noce kosztuje mnie 116,80 zł. Za 3 pierwsze/aktualne noclegi zapłaciłem 189,69 zł. Coraz bardziej lubię trip.com. Szczególnie, że każda rezerwacja zasila konto programu lojalnościowego. Jak dotąd nazbierało się ponad 20 zyli do wykorzystania przy kolejnych operacjach; mała rzecz, a cieszy …

W nieźle wyziębionym - dzięki profilaktycznie włączonej przed wyjściem klimie - pokoju spisuję dzisiejsze wrażenia.
Jutro wypadałoby odwiedzić Intramuros i okolice, czyli najważniejsze zabytki Manili.

Nazbierało się dziś aż 29865 kroków! Jak dotąd najwięcej w ciągu jednego dnia, a miało być tak leniwie. Z małej chmury – duży deszcz … jak to górale z Zakopca mawiają ... :)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
dagar
Darek Grabowski
zwiedził 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 443 wpisy443 19 komentarzy19 5875 zdjęć5875 3 pliki multimedialne3
 
Moje podróżewięcej
22.03.2026 - 24.03.2026
 
 
15.03.2026 - 21.03.2026
 
 
09.02.2026 - 14.03.2026